Musze powiedzieć, że ten tekst powstał z inspiracji postu Izy
Krzyczkowskiej, blogerki, którą cenię, choć akurat nie ze wszystkim w przypadku
tej notki się zgadzam oraz osobistych przemyśleń. Zapraszam serdecznie, podaję
adres:
Ustawa antyaborcyjna wprowadzona już sama w sobie jest ustawą konfliktową.
I proszę się nie łudzić, że w niej tkwią pierwiastki szanujące życie. Bo jak może szanować życie, a równocześnie
lekceważyć życie i zdrowie dorosłej kobiety?
Jest zawłaszczaniem organizmu z
zewnątrz, a zarazem przymuszaniem, aby bez akceptacji była inkubatorem. Ogólnie
sama ustawa jest wiwisekcją narządów rozrodczych z organizmu jednostki, w tym
przypadku kobiety i właściwie prowadzi do pojęć absurdalnych.
Kobiety mające
wysoką stopę finansową poradzą sobie z problemem, niestety, większość jest
skazana na Przymus i Cierpienie. Najdoskonalsze środki zapobiegające
niechcianej z różnych powodów ciąży, mają swoją tolerancję efektu zabezpieczeń.
I przy najlepszych - zbliżenie seksualne może zakończyć się ciążą. Abstrahując
od powodów, których jest niezliczona ilość i trudno je ująć w karby prawne, pod
wpływem tego prawa nastąpiło istotne zawłaszczenie przestrzeni społecznej przez
jedną grupę - obrońców życia, pod wpływem wmanewrowania katolickich impulsów.
Tym samym kobiety stały się prawnie zależne od uchwały, która skraca ich
wolność istnienia i samostanowienia, osobistego podejmowania decyzji itd..
Nie
wnikam, ani nie przekonuję w dalszy zakres tematyczny tej dziedziny życia, ale
powtarzam, ta ustawa odebrała kobietom pełnię bycia członkiem społeczeństwa i
nadała jej status zależności. Kobiety
stały się tym samym podległe, pozbawione równouprawnień samostanowienia o
sobie, jako Całości jednostki!!!
Gdyby ta ustawa trafiła do kosza,
mimo zaleceń kościoła i różnych wmanewrowanych fanatyków, czy też działających
na zlecenie w układach i układzikach, z przychylności do JP II, nie było by tak dużych dysproporcji w
traktowaniu jednostek w/g płci.
A to już
gender, odsądzony przez hierarchów polskich od czci i wiary, co jednak w ich
zakłamaniu i hipokryzji pozwolili sobie kobiety wpędzić w ramy konsystencji
działań przynależnych dla kobiet.
I to ponoć w pełni demokracji, o którą
zgodnie walczyliśmy ramię w ramię. Ja napiszę teraz: ramię w ramię, płeć przy
płci - to uznacie to za absurd. Zgoda - ale czemu on już tyle lat jest prawem?
Jasne jak słońce jest to, że każdy działa w/g swego systemu pojęć. A więc , katoliczki
nikt nie przymusza do aborcji, niech ona sama podejmie decyzję nie usunięcia,
nawet, gdy płód jest obciążony chorobą genetyczną i grozi to kalectwem. Jasne?,
tak, więc - czemu? ? jedni przymuszają drugich ? i nie liczą się z ich świętym
prawem, bo naturalnym do samostanowienia? ? ?
Pani Katarzynie Bratkowskiej oddaję cześć* i chwałę*, mimo drastyczności
wyznania w taki szczególny czas jak wigilia i święta rodzinne. A może dlatego,
by trafiło do serc i rozumu!!!
Uważam, że jest to hasło dla nas, by wreszcie
podnieść głowę i obronić swoją wolność i dać odpór zawłaszczaniu przestrzeni
życiowej przez katolickie trendy. Nie może być tak, że kobiecy organizm staje
pod batem kar bez liczenia się z jej człowieczeństwem, całości jako jednostki.
Pani Bratkowskiej chylę czoła, że podjęła bardzo wrażliwy i decydujący o
kobietach temat.
Jeszcze raz chwała jej za to !!! Doskonale pamiętam, w jakich
okolicznościach nastąpiło jej wyznanie.
Przypomnę: tuż przed jej
prowokacyjnym wyznaniem - cichaczem, pod
wpływem nacisków kościelnych i Opus Dei miano definitywnie zaostrzyć kary i
zacisnąć kleszcze założone Ewom z żebra Adama, ją obciążyć za donoszenie ciąży,
nie ujmując naturalnych powodów poronień, chorób genetycznych itd, a 3x k (
kinder, kuche, kirche) miało stać się obowiązujące i karzące zarazem
"słabszą" płeć. Uważam, że
NIKT i NIC, żadne prawo nie powinno decydować w tej tak subtelnej i wrażliwej
substancji, oprócz samych kobiet.
I jeszcze jedno dużej wagi pytanie: Dlaczego kościół jest dyrygentem dla
demokratycznie wybranego rządu z sejmem włącznie? Dlaczego nie szanuje się
zapisów w Konstytucji RP, która jest i
winna być najważniejszym odniesieniem dla władz i społeczeństwa. Gdzie ten
rozdział władz świeckich w kraju od kościoła? Gdzie dziennikarze z prawdziwego
zdarzenia, którzy śledzą i tropią powiązania?
To społeczeństwo wybiera władzę, a więc winno być rzetelnie informowane
w każdym zakresie.
A w mediach milczą trzy chińskie małpki w znaczeniu: nie
widzi, nie słyszy, nie mówi !!!
Nie byłabym także tak szybka i skora do podziałów, dzieląc populację
społeczną w/g poglądów, wyborów
życiowych i płci. Jakikolwiek podział
tworzy kontrasty i napuszcza jedną grupę na drugą, tworząc niesprawiedliwość
społeczną, konflikty, agresję w całej palecie i nienawiść. Jakikolwiek podział
do tego prowadzi. Wiedzą o tym manipulatorzy polityczni i społeczni, kreatorzy
pe-er-u. Dlatego nie szafuję w słownictwie:
feministki, opozycjonistki, katoliczki itd...
Przestrzeń społeczna należy
do nas i powinna sprawiedliwie obejmować wszystkie grupy populacji jednakowo,
bez wyodrębnień. A izolacja organów płciowych kobiet, bo to już kastracja
psychofizyczna. Pisząc o nadrzędności życia poczętego w stosunku do życia w
pełni wykształconego w zbiorowości
społecznej, należy pomyśleć o krzywdzie społecznej szykowanej kobietom i
perturbacjach w ich życiu. Czy to nie jest zniewolenie poprzez sztuczne poglądy
i mniemania jednej grupy przez drugą? ? ? Wszak samo
to - już jest niegodziwością!
Na zakończenie rzucę na stronę taką refleksjo - dygresję:
"Prawo
prawem -
a życie biegnie swoim torem"
To dlaczego tworzone jest prawo, w którym mieści się cała paleta wyjść,
w zależności od okoliczności? Sądzę
właśnie, że nie do końca przemyślane, gdyż ono właśnie wychodzi z założeń
podziału populacji społecznej i zawiera luki, przez które można je
zmanipulować. Ta dygresja nie prowadzi do nawoływań, aby ignorować prawo, do
łamania w/g "zachcianek" kobiet - prawa, ale nie można w nim dawać
miejsc dla tzw kruczków prawnych, które są same w sobie kuriozalnie niesprawiedliwością.
To dlatego słuchając niektóre wyroki, oczy stawiamy w
słup i z niedowierzaniem je przecieramy.
Ostatnim takim jest wyrok w sprawie księdza, który nie udzielił
intencjonalnie pomocy swej dziewczynie-kochance podczas porodu, nadmieniam
dziewczyna była pierworódką, nie miała żadnego doświadczenia w tej materii,
skoro była u niego na plebanii w tym czasie, to przecież liczyła na jego pomoc,
o czym pewnie ją zapewniał i namawiał na taką opcję rozwiązania. Inaczej
zwróciłaby się do matki, aby w tym czasie służyła jej pomocą, jak i były też i
są odpowiednie służby lekarskie.!!!
CZEMU z nich zrezygnowała? To kluczowe pytanie!
Niestety cierpiała cały
wieczór i noc, krzycząc w niebogłosy i na próżno wołając o pomoc, gdy w tym
samym czasie wikary zasłuchany był w pobożną muzykę w innej części plebanii. W
tym przypadku w ogromnym zagrożeniu było życie samej dziewczyny!, jak i idącego
na świat ich DZIECKA!. Ksiądz został
UNIEWINNIONY !!!, gdyż rodzące się dziecko w końcu 9 miesiąca ciąży i gotowe
już do samodzielnego ŻYCIA - nie wiadomo było - czy to już dziecko - czy
jeszcze było PŁODEM!!!!! Lol!!!, to w tym przypadku rodzące się dziecko w
normalnym terminie nie jest ŻYCIEM
POCZĘTYM? I jak to się ma do
zapłodnionej komórki w ciele kobiety w pierwszych 9 tygodniach? Odpowiedzieć
można sobie samemu, ale ja nie pojmuję i nie ogarniam całości !!!! Dobrze, że choć dziewczyna przeżyła tę
gehennę! Ale jej prawa w całym majestacie praworządności zostały
podeptane. Takie podejście prawne - to nie panaceum na
bolączki tego świata, wręcz odwrotnie, mówi o lekceważeniu społeczeństwa i jego
praw! Gdzie w tym czasie było
CZŁOWIECZEŃSTWO i na plebanii, a później
w sądzie, a nawet zapisach prawnych, że pozwoliło wydać taki wyrok?
Ten ewenement prawny - winien odpowiedzieć zagorzałym w
"misyjnych" katolickich zapędach, jak daleko zniewalają swoje
współtowarzyszki życia, gloryfikując zapłodnioną komórkę w pierwszych
tygodniach. Dotyczy to i kobiety i mężczyzn, którym jakoś trudno przychodzi
zrozumieć równouprawnienie różnorodności
populacji na drodze życia, i jakie "kwiatki" niesie sobą ZAKŁAMANIE,
HIPOKRYZJA oraz wciskanie na siłę ideologii, czy religii w politykę i w ustrój
kraju, w którym wszyscy powinni być gospodarzami na jednakowych prawach.
Proponuję
dla odmiany stworzyć prawo karzące mężczyzn choćby za polucje nocne. Wszak i
plemnik jest komórką żywą. I to obojętnie z jakiego jest stanu: czy cywila, czy
duchownego, policjanta, wojskowego czy sędziego, itd... Nie mówiąc o bezmyślnym
ich gubieniu w przybytkach Go Go, lub im podobnych, jak i w związkach, gdy
zbliżenie nie powoduje świętego zapłodnienia!
I to można prawnie podciągnąć pod bezmyślne niszczenie cennego dobra.
A
co? Jak
hulać prawnie i
zakładać DYBY - to
każdemu!
Nic tak nie otrzeźwia, jak poczucie skutków swoich poczynań na
własnej skórze, gdy będzie paragrafem
garbowana!!!
zola